|
|
Baju, baju panie Profesorze.
Zycie Kalisza [ www.zyciekalisz.pl/print.php?str61,89&id=1997] opublikowało wywiad z p.prof. Stefanem Ziajką na
temat “mleka”. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby informacje podawane ex katedram odpowiadały prawdzie. Otóż
tak nie było.
Pierwszym z problemów poruszanym w wywiadzie była sprawa osteoporozy i długości życia . Pan PT Profesor podał,
że w Afryce nie piją mleka i żyją dwa razy krócej cyt ;” Średnia życia wynosi ok 40 lat. Ludzie nie dożywają
70 czy 80 lat , w związku z czym nie dosięga ich ta choroba [osteoporoza]”
Po pierwsze, tzw. średnia statystyczna życia nie ma nic wspólnego z czasem życia. Wszystko zależy od definicji
jaką się przyjmnie, np w stanie wojennym współczynnik umieralności niemowląt wynosił w Polsce ok 21. Generał
Baryła ówczesny Główny Inspektor Sanitarny stwierdził, że jest za wysoki i kazał uznawać, za żywo urodzone
nie to dziecko, które oddało po porodzie pierwszy krzyk, ale to które przeżyło co najmniej dobę. Współczynnik
natychmiast się poprawił i wynosił już tylko ok 16. Jeszcze lepiej podeszli do problemu “naukowcy” w ZSRR,
którzy stwierdzali, że żywo narodzone to takie dziecko, które przeżyło co najmniej jeden tydzień. Rezultat,
współczynnik umieralności wynosił tylko ok.12. No, a zupełnym curiozum była ówczesna Rumunia. Tamtejsi “naukowcy”
doszli do wniosku, że żywo urodzone to jest takie dziecko, które przeżyje co najmniej jeden miesiąc.
Oczywiście współczynnik umieralności opadł aż ok. 8, czyli był porównywalny z współczynnikiem umieralności
w Szwecji.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko dlaczego pozostali “naukowcy” dokonywano bezmyślnych porównań
współczynników umieralności niemowląt, tak różnie otrzymywanych,
jako cechy zdrowotności społeczeństwa danego kraju?
Podobnie jest z długością życia. Jeżeli występuje “nadmierna” umieralność niemowląt i dzieci, to średnia życia
będzie niska. Tak jest w kulturach pierwotnych, między innymi Afryki, ale to nie znaczy, że nie ma w tych
społeczeństwach 70 czy też 80- latków.
Po drugie, osteoporoza jest to bardzo modna choroba ale od ok 20 lat. Wcześniej w dostępnym piśmiennictwie
naukowym w POLSCE NIE BYŁO ŻADNYCH INFORMACJI O OSTEOPOROZIE.
Osteoporoza pojawiła się w Polsce, w kilka lat po wprowadzeniu mleka UHT w połowie lat 90-tych.
W latach 70 - czy też 80-tych nikt z lekarzy osteoporozy u pacjentów , “nie widział”.
Po drugie półprawdą jest twierdzenie jakoby spożywanie mleka było jednym z najlepszych czynników zapobiegania
osteoporozie. Mleka tak, ale nie ten zabielany płyn jaki przemysł spożywczy rozprowadza. Wiadomo,
że prawdziwe mleko ma powyżej 4% tłuszczu. Wiadomo, że właśnie w tłuszczu są zawarte witaminy np. D.
Jeżeli mleko pozbawimy tłuszczu to pozbawiamy je także witamin.
Wiadomo także, że mleko UHT, jak podał to p.Profesor, jest to taki płyn w którym mleko pozbawione tłuszczu
dodatkowo modyfikuje się poprzez ogrzanie do temperatury ponad 141C. Tylko wystarczy trochę spostrzegawczości,
aby zaobserwować, że kolor mleka z różnych mleczarni jest inny. Jak się potrzyma ten płyn zwany mlekiem
UHT w słoiku to po kilku dniach zmienia kolor na opalizujący lub wręcz brązowawy. Widoczne jest więc,
że białko zawarte w dawnym mleku uległo przypaleniu. Brak także prac naukowych które oceniałyby jaki
procent wapnia dostępnego w normalnym mleko, po tym opaleniu jest jeszcze przyswajalny.
A zupełną fikcją i nadużywaniem jest nazywanie płynów zabielanych jako mleko 2-1.5 oczy też 05%..
Ten płyn 0.5% jest po prostu zabielaną wodą i nie ma żadnych właściwości odżywczych.
Reasumując: przed przystąpieniem do dyskusji o mleku trzeba uzgodni nazewnictwo. Kłania się semantyka.
Kłania się Orwell.
Podobnie przed laty przemysł uszczęśliwiał nas specjalnymi garnkami o podwójnych ściankach do gotowania mleka
“aby nie kipiało”. Garnki te były z aluminium. Aluminium ma to do siebie, że w kwasach rozpuszcza się,
czyli konkretnie przechodziło do mleka. Jak wiadomo, podało to nawet ministerstwo, aluminium jest odpowiedzialne
za występowanie choroby Alzheimera. Jak małe dziecko, jest przez kilka lat karmione takim mlekiem to zgromadzi
w swoim centralnym układzie nerwowym odpowiednią ilość aluminium, co może odpowiadać za występowaniem
zmian osobowości w późniejszym wieku. Wiadomo powszechnie, że istotny wzrost zachorowań na Alzheimer
nastąpił po II Wojnie Światowej wraz z wprowadzeniem naczyń i garnków aluminiowych.
To, że w krajach Skandynawskich, Kanadzie czy też USA jest wyraźny wzrost występowania raka to nic dziwnego.
Ten wzrost związany jest z powszechnością stosowania przez populację tych krajów tzw chemii gospodarczej.
Jako kuriozum podam, że np. norma skażenia gleby dioksynami w Holandii jest wyższa ok 100 000 razy aniżeli
podaje to Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska. Po II Wojnie Światowej, Holandia postawiła na ogrodnictwo,
nawozy, pestycydy itd. W owym czasie nikt o dioksynach niesłyszał. Natomiast obecnie Holandia szczyci się
największą liczbą amazonek [ kobiet po amputacji piersi]. Dioksyny mają powinowactwo do tłuszczu, a pierś kobiety,
oprócz gruczołów mlekowych to tylko tłuszcz,[ z całym szacunkiem oczywiście do Pań].
Umieralność dzieci w minonych epokach nie była spowodowana alergią na mleko, tylko normalnymi zakażeniami.
Także dzisiaj prawdziwe uczulenie na mleko występuje bardzo rzadko. Wyrażnie to widać porównując grupę
dzieci wiejskich i miejskich. Chorują głównie dzieci miejskie, których “wykształcone” na reklamach mass
mediów matki, kupują różne chemiczne świństwa, rzekomo potrzebne do pielęgnacji niemowląt i faszerują dzieci
“gotowcami ze słoików.
Jak np. potwierdziły to prace prof. Nabrzyskiego i Ganowiaka, małe dziecko potrafi wchłonąć dziennie nawet
do 5 mg fluoru z pasty do zębów. Dopuszczalna dzienna “norma” dla dziecka to 0.5 mg. Dzienne zapotrzebowanie
na fluor jest zaspokajane przez 2 szklanki herbaty lub jedną kawy. Dodawanie fluoru do past jest zwyczajnym
truciem społeczeństwa. Wiadomo, że fluor jest z tej samej grupy pierwiastków co brom. Starsi, pamiętają
dlaczego w wojsku dodawano brom do herbaty.
Fluor jest lepszy od bromu ponieważ nie ma smaku ani zapachu i może być podawany w wodzie. A efekt
biologiczny podobny!!!
W województwie pomorskim już od wielu lat notuje się wzrost cukrzycy spowodowany skażeniem środowiska
fluorem emitowanym przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych.
Zupełnie kuriozalne jest stwierdzenie p.Profesora cyt:” nie ma żadnych podstaw, aby wątpić w poprawność
nadzoru weterynaryjnego”
A o czy świadczy mordowanie kur w kurnikach rzekomo w akcji zapobiegania epidemii ptasiej grypy?
Przecież ŻADNE dzikie stado nie zachorowało nigdzie na świecie. Innymi słowy nadzór weterynaryjny
uzasadniał niszczenie konkurencji. Wybijanie kurczaków przed świętami otwierało rynek na zakupy
drobiu z zagranicy. Największym sprzedawcą drobiu, w tej części świata, jest Izrael.
Jest to tylko jeden z przykładów działania służb na zlecenie polityków. Podobnie jest z wędlinami.
Przecież to co się sprzedaje pod nazwą kiełbasa nawet nie leżało koło kiełbasy. Wodorosty z morza,
soja i barwniki , ewentualnie mielone kości. Jak przed laty opowiedział mi główny technolog z rzeźni
w Gdańsku, gdyby w latach 70 - coś takiego produkował to z więzienia chyba by nie wyszedł.
A nasze służby przymykają oczy, abo to norm nie ma , a bo to nie mamy środków na badania,
a bo to...[ wpisach co kto chce].
Podobnie cyt: “Jeszcze nikt na świecie nie udowodnił, że żywność modyfikowana genetycznie jest szkodliwa”.
Panie Profesorze, nie trzeba specjalnie się wysilać, wystarczy zobaczyć programy edukacyjne Discovery lub
Planetę aby zapoznać się z pracami udowadniającymi szkodliwość żywności genetycznie modyfikowanej,
Doświadczenia przeprowadzano na szczurach, chomikach i są już obserwacje i badania przeprowadzone na ludziach.
To już nie teorie a fakty. Poza tym normalny naukowiec najpierw sprawdza nowe odkrycie na zwierzętach,
a dopiero potem jak już jest stuprocentowo przekonany, o słuszności to dopiero eksperymentuje na ludziach.
a nie odwrotnie. Natomiast przemysł spożywczy najpierw wprowadza do obrotu jakiś produkt a potem jak
ludzie chorują to się po cichu wycofuje. Przykład ; dodawanie jodu do soli. Wszelkie próby kwaszenia ogórków
kończą się niepowodzeniem. Na razie nie ma reakcji przemysłu na wycofanie tego świństwa.
“Surowe nigdy [ nie należy pić mleka] , bo może przenosić choroby”. I ta wypowiedź p.Profesora nie może
być traktowana poważnie. Jeżeli mamy taki dobry nadzór weterynaryjny, to przecież zakażeń być nie może.
Chyba, że p. Profesor potwierdza moją tezę, ż e nasz nadzór jaki jest każdy widzi.
Wracając do mleka. Ależ oczywiście, że można pić surowe, ciepłe mleko prosto od krowy. Nie znam żadnego przypadku,
ani osobiście ani z piśmiennictwa medycznego, aby takie mleko powodowało jakiekolwiek skutki uboczne. No chyba,
że u “miastowego” którego przewód pokarmowy nie jest przygotowany do takiego solidnego pokarmu.
Ale jedynym skutkiem jest biegunka. Czyli nic!!!
Podsumowując. Należy pić mleko bez względu na wiek. Ale powtarzam mleko, a nie zabielane płyny.
Z własnego prawie 40 letniego doświadczenia medycznego stwierdzam, że podawanie mleka szczególnie
chorym nowotworowym jest najlepszym lekarstwem. Doskonale do tego nadaje się mleko w proszku
np. 10 łyżek na szklankę wody plus glukoza 3-4 razy dziennie,[ taka płynna papka] zapewnia
dobowe zapotrzebowanie na kalorię i białko, tak potrzebne do regeneracji wyniszczonych tkanek.
Nigdy nie obserwowałem negatywnych odczynów ze strony przewodu pokarmowego. A jest to odżywka
stosunkowo tania i możliwa do zaakceptowania nawet w dobie kryzysu.
dr Jerzy Jaśkowski
Gdańsk
PS.Stan wojenny miał dobre strony. Takie produkty jak np wyrób czkoladopodobny
były jednoznacznie odróżnialne od prawdziwej czekolady. Masło wyraźnie oznaczone,
a nie jako wyrób masłopodobny i to świństwo jakie się dzisiaj pod nazwą masło sprzedaje.
Takich przykładów można by mnożyć. Nasuwa się nieodparcie pytanie z kabaretu Laskowika
“I komu to przeszkadzało”.
Tym optymistycznym akcentem kończę.
|
|
|